Felieton
JAKUB KRUCZEK 12 października 2009
"Smacznego" życzy Państwu Sanepid ! - rozważania o tym, że nawet konserwa może osiągnąć piękny wiek
Trudno uwierzyć ale 355 lat zleciało jak z bicza strzelił no i znowu mamy w naszym kraju Potop szwedzki! Tym razem zamiast wojska, armat, i oblężenia Jasnej Góry sąsiedzi zza morza próbują nas wykończyć inaczej. Przysłali do nas mięsne puszki. Tradycyjnie niestety (jak to przy poprzednim potopie) nie byłoby to możliwe bez współpracy naszych rodaków.
Ale o cóż takie larum spytają Państwo? Konserwa budzi skojarzenia raczej niemilitarne i pozytywne. Kto nie pamięta otwierania "turystycznej" na biwaku, czy mogłaby nie smakować ?
Sprawa jednak jest poważna, bowiem dotyczy puszek wyprodukowanych dla szwedzkiego wojska w okresie "zimnej wojny", w roku 1983 ! Gdy powstawały te puszki piszący te słowa był jeszcze podobno (?) słodkim brzdącem, właśnie zaczynającym edukację w pierwszej klasie szkoły podstawowej ! Mało apetycznie brzmi, prawda ? Swoją drogą jak ten czas leci ...
Puszki "jubilatki"
Poważniejsza jest tym bardziej, że do Polski sprowadzono ok 100 tysięcy puszek, czyli blisko 200 ton mięsa które mogłoby teraz obchodzić "Srebrne gody" ! I zanim sprawa została ujawniona przez dziennikarzy, większość tego mięsa została już prawdopodobnie przerobiona i trafiła na sklepowe półki a stamtąd na nasze stoły.
Puszki "jubilatki" zakupione zostały przez wiele zakładów przetwórczych, gdzie wykorzystano je przy produkcji wędlin, klopsów, gołąbków, farszów do pierogów, krokiecików, i innych gotowych "smakołyków" kupowanych na szybki obiad. Takie niestety czasy, że w lubimy sobie życie ułatwiać i w domu rzadziej się gotuje.
Co mnie najbardziej bulwersuje trafiły także do przedszkoli i domów opieki społecznej, czyli tam gdzie ludzie skazani są na to co im się podaje i nie mają żadnej możliwości wyboru.
Jak wspomniałem puszki zostały przygotowane dla wojska - specjalna technologia liofilizacji (usuwania z produktu wody) wydłużyła ich termin "przydatności" do roku 2010...
Ten mięsny "smakołyk" ma 25 lat i chyba nikt kto ma odrobinę rozsądku nie miałby ochoty na degustację tego ... umówmy się wątpliwej jakości produktu. Bo mięsem ? trudno to przecież nazwać.
Ale dotyczy to tylko nas zwyczajnych, szarych konsumentów którzy lubią wiedzieć co jedzą, bo jak zwykle tego rozsądku brakuje urzędnikom.
A przecież ilość urzędów, którzy każdego dnia troszczą się o zdrowie naszych brzuchów jest do prawdy imponująca: celnicy i straż graniczna, sanepid, inspekcja weterynaryjna, inspekcja handlowa, itp.
Armia ludzi "z troską" pochyla się nad bezpieczeństwem naszych talerzy!
Armia ta uzbrojona jest w setki mniej lub bardziej potrzebnych paragrafów. Życia by nie starczyło by zapoznać się wszystkimi przepisami i normami regulującymi to bezpieczeństwo. I ciągle ich przybywa.
I cóż z tego dla nas wynika ? Wydawałoby się że dzięki temu spać możemy spokojnie i ufni w urzędniczą tarczę na talerzach kłaść będziemy "SAMO ZDROWIE".
Nic bardziej mylnego Mili Państwo! Na szczęście nie musiałem zawartości takiej puszki poznawać osobiście, wystarczył mi opis z telewizji: "rybi zapach" po otwarciu i wygląd zużytych trocin z kuwety kota ...
Przepraszam za ten mało delikatny opis ale nie trzeba być fachowcem by wiedzieć, że te puszki zawierają zwyczajne ŚWIŃSTWO ! Inne, bardziej dosadne określenia cisną mi się na usta ale Szefostwo na większą szczerość chyba nie pozwoli.
Papiery są ok
Tym czasem właśnie fachowcy (?), oraz urzędnicy na ekranie telewizora i w gazetach ciągle przekonują, że wszystko jest w porządku, że nam te puszki nie zaszkodzą. Bo nieco czasu jeszcze zostało to tych "okrągłych" 25 lat, mamy w Unii Europejskiej wolny przepływ towarów, no i przecież papiery są ok.
Dla urzędników dokumenty są ważniejsze od naszego zdrowia. Zdrowie rzecz nabyta, a dokument rzecz święta!
Niedobrze mi się robi gdy czytam na Wirtualnej Polsce, "że mięso to jest szkodliwe, ale nie aż tak bardzo" , i "u osoby wrażliwej może to się skończyć tym, czym np. skończyłoby się spożycie lekko przeterminowanego jogurtu albo zjełczałego tłuszczyku"
Jednym słowem pycha! brr...
Swoją drogą ciekawe, czy autorka tych słów - z tytułem naukowym dr inż., i inni "mądralińscy" uspokajacze przygotowaliby obiadek dla swojej rodziny z takiej puszeczki ? Czy pozwolili by nią karmić własne dzieci w przedszkolu? Mam sporo wątpliwości .Poza tym, skoro wszystko jest w porządku i nie ma żadnego zagrożenia dziwi zmowa milczenia wokół producentów, którzy zakupili te puszki do przerobu. Było ich ok. 20 a mimo starań nie udało mi się natrafić na żadną listę. Można jeszcze zrozumieć milczenie tych którzy to paskustwo przerabiali, im na rozgłosie przecież nie zależy. Ale dlaczego takich informacji nie opublikowała żadna z instytucji odpowiedzialna za bezpieczeństwo żywności ? Jakaż może być w tym tajemnica ? Czemu milczą dziennikarze którzy wytropili tę aferę? Starannie unikają oni podawania nazw firrm, podając tylko ogólne liczby. Czyżby z obawy o utratę reklamodawców? Branża mięsna sporo się w telewizji promuje. Hm ... Chyba sporo tych znaków zapytania ?
Prawo do rzetelnej informacji
Świętym prawem każdego z nas jest prawo do rzetelnej informacji! I obowiązkiem urzędów państwowych jest bez łaski nam ją zapewnić. Dzięki niej sami możemy decydować czy mamy zaufanie do danej firmy, czy skorzystamy z jej produktów lub usług, czy też nie. Jeśli większość jest na nie, firma traci rację bytu i znika z rynku...
Tyle teoria
Tymczasem urzędnicze biurwy ciągle traktują nas jak stado baranów, bez przerwy chcą decydować za nas uważając, że wiedzą lepiej. Mogą się jednak pomylić, bo wbrew urzędniczej logice, barany to bardzo inteligentne zwierzęta!
Żeby jednak nie kończyć tego felietonu tak ponuro i nieapetycznie. Podczas pisania tego tekstu przypomniały mi się inne konserwy. Robione także jakieś ćwierć wieku temu... Konserwy mojej ŚP. Babci! Przygotowywane w słoikach, w wiejskiej chacie pod lasem bez bieżącej wody. Z dala od urzędników i Sanepidu... Zamiast w lodówce przechowywane w piwnicy.
Dzisiaj za takie warunki i niespełnianie norm groziło by pewnie więzienie ? A mimo to jedyna choroba jaka po nich groziła to... "z przejedzenia". Ich zapach i smak ..., ech żadne słowa tego nie oddadzą.
Te konserwy nie dotrwały do dnia dzisiejszego, nie dlatego, że by nie wytrzymały bez liofilizacji. Znacznie większe zaufanie mam do Babcinych specjałów niż szwedzkich wynalazków. Po prostu przy takim głodomorze nie ma siły, by takie smakołyki dłużej przetrwały!
I tylko takich "przygód" z puszkami wszystkim życzę!
Inne artykuły autora: KRYZYS "Kryzys Komunizmu", "Babcia śląska" wypromuje żur, Cmentarzysko Zapomnianych Książek, Renata Przemyk "Odjazd", Armia "Freak", Dwie różne historie z jedną wspólną obietnicą i "społecznym" zdrowiem w tle, KULT "Hurra !", Czasem się w sporcie szybuje ładnie, czasem się na d... spadnie. Trzeba tylko wiedzieć kiedy przestać !, Kampania wrześniowa 1939 roku na Górnym Śląsku, Witaj wrześniowa jutrzenko
Brak opinii
Dodaj swoją opinię »Reklama
Kalendarium
Dzisiaj >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Jutro >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Wkrótce >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Biesiada śląska z kabaretem Antyki
Ostatnie opinie do artykułów
Gayga
zapraszam do obejrzenia zdjec Gaygi:
http://img843.imageshack.us/img843/9545/3gaygafotowiktorstolars.jpg
http://img340.imageshack.us/img340/565/5gaygafotowiktorstolars.jpg
http://img153.imageshack.us/img153/5479/15mcdivafotowiktorstola.jpg
Gayga
My młodzi ludzie którzy Gaygi nie znali osobiście tylko z wnikliwego poznania różnych żródeł oraz z kontaktów telefonicznych których nigdy nie odmówiła nawet w trakcie choroby, wybraliśmy Gaygę bo miała i ma ponadczasową muzykę która może dzisiaj podobać się nam młodym .Uwazamy że kazdy indywidualnie musi się przekonaći i wybrać nie dla "wyścigów"i solidnie i sprawiedliwie ocenić tylko dla siebie.Dlatego przypomnimy w wielkim skrócie Jej osiągnięcia:
Gayga koncertowała na pięciu kontynentach,zrealizowała 35 recitali telewizyjnych w różnych krajach świata . Wystąpiła w słynnym koncercie na rzecz Solidarności w Chicago transmitowany na całą Amerykę. ( 1981r ) Nagrywała z orkiestrami radiowymi w Polsce, Niemczech, Czechach i na Kubie. Zapraszana jako Gwiazda na Międzynarodowe Festiwale, Rockowiska ( np. Berlin,Praga ) i trasy kocertowe. Od Org. KFPP w Opolu otrzymała dyplom " ....dla wielce zasłużonej dla Polskiej Piosenki ...." Wygrywała radiowe ,telewizyjne plebiscyty piosenki. Nagrywała z orkiestrami radiowymi Polski,Niemiec Czech i na Kubie. Czy lokalne piosenkarki mają tak piękną biografie artystyczną jak Gayga. Jej utwory z ostatniej płyty "Dziennik z podróży " mimo braku reklamy mają wysoką oglądalność . Proszę kliknąć na YOU TUBE są tam takie mapki i kolor zielony wskazuje oglądalność i co ? Polska Niemcy i Hiszpania a wpisy i subskrypcje są z całego świata i tak zawsze było co wprawiało we wściekłość garstke krajowych "spychaczy". Płyta ta była bestsellerem lata w Niemieckiej Firmie płytowej w 2009 roku. Jak to się działo że ta lokalna popularność Gaygi była tak znana za granicą. Dziękujemy tym wszystkim którzy bez względu na swoje upodobania z klasą, godnością i dobrym słowem uczczili odejście Artystki.
Fan-Club
Przepraszam ... i ...
Jako autor tej notatki bardzo przepraszam za ten karygodny błąd. Nie powinno się zdarzyć ale niestety mi się przydarzyło -dałem "ciała"... Nie będę się usprawiedliwał bo takich błędów popełniać nie wolno. Moja wina. Jeszcze raz PRZEPRASZAM!
A co do popularności Gaygi...
Niestety nie pamiętam Pani Krystyny z lat 80', byłem za mały. Po usłyszeniu tej smutnej wiadomości z wrodzonej ciekawości zacząłem szukać informacji, bo wcześniej kojarzyłem wyłącznie, że taka Postać na Śląsku zaistniała...
W zalewie powtarzających się, identycznych artykułów o śmierci Artystki, uznałem, że najbardziej wiarygodne i kompetentne wiadomości o Niej są tutaj:
http://www.forum.80s.pl/viewtopic.php?t=10600&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=gayga
Komentarze internatów na ogólnopolskich portalach (WP, ONET - bo te dwa śledziłem) też nie świadczyły o popularności w skali krajowej ... Stąd taka moja opinia i taka treść notatki.
Chciałbym się jednak mylić!!! Naprawdę!
Państwo - jako Fanclub wiedzą dużo więcej niż wyszperałem w zakamarkach internetu...
Bardzo zachęcam do przybliżenia postaci Gaygi na łamach naszej Stacji! Państwo zrobią to z pewnoścą dużo lepiej!
Krystyna Stolarska! Nie Katarzyna !
Dziękujemy bardzo za artykuł, ale Gayga nazywała się Krystyna Stolarska. Nie będziemy się odnosić do fragmentu artykułu o popularności piosenkarki tylko, odsyłamy do wikipedii oraz na You Tube do piosenek :
Świat dalej z nami kręci się
Gayga Medley
oraz dwuczęściowego filmiku
25 LAT NA SCENIE - GAYGA.
Dziękujemy, Fanclub Gaygi
Stacja Katowice INFO informacja zimowy ogród Felieton kamieniarstwo Gliwice naturalne meble ogrodowe





