Kultura / Była sobie korporacja...

JULIA LISZEWSKA 29 marca 2010

Była sobie korporacja...

Książka Marty Dzido „Małż” o wyciskaniu soków z młodych - zdolnych przez wielkie korporacje, wydana została już kilka lat temu. Od tego czasu na rynku pracy i w wielkich korporacjach nic się nie zmieniło na lepsze, nadal postępuje technika odmóżdżania absolwentów celem przystosowania do pracy w szklanych biurowcach. Tylko walka o klienta jest z roku na rok bardziej drapieżna i bezwzględna.

Wiem o tym jedynie z relacji znajomych i rodziny, dla mnie to czarna magia, nie moja bajka, opowieść
z „wielkiego miasta”. Ja uprawiam moje skromne literackie poletko na śląskiej „wsi spokojnej, wsi wesołej” i dlatego bez głębszych emocjonalnych perturbacji i niepotrzebnego emocjonalnego zaangażowania mogłam obejrzeć spektakl „Małż” Teatru ZL (premiera marzec, TCK,Tarnowskie Góry). Oglądałam go, że tak powiem, na spokojnie. Jak większość, podejrzewam, zgromadzonych na sali. Wszyscy prawie, oprócz kilku zaproszonych przedstawicieli mediów z większych miast, przyjęli przedstawienie na spokojnie. Bo ich też ono bezpośrednio nie dotykało. Temat ważki, ale dla Warszawy, Wrocławia, Poznania, Krakowa. Tu - oglądany z perspektywy prowincji, nie dotyka tak bardzo, nie boli, nie drażni, nie drąży. Tu się związki rzadko rozpadają z powodu pracoholizmu, tu dopiero dociera makdonaldyzacja życia (a i tak ludzie wolą robić zakupy z osiedlowych sklepikach niż w supermarketach), tu życie płynie wolniej.

Reżyser, Ewa Wyskoczył, adaptując powieść na scenę, podzieliła ją na kilkanaście obrazów - scenek, przeplecionych układami pantomimiczno - tanecznymi trójki bohaterów, wykonywanymi do piosenek (lub anty-piosenek) śpiewanych przez ok. 40 - osobowy chór bardzo męski. Chór, zajmujący cały drugi plan sceny
i nie schodzący z niej ani na moment, spełnia rolę taką, jaką spełniał w czasach antycznych - komentuje wydarzenia, operując całą skalą nastrojów: od mrocznych do komicznych: od stylizowanych chorałów, poprzez "Cryin'" Vondy Shephard do "King Bruce Lee Karate Mistrz" Franka Kimono.

Cały spektakl to migawki z życia głównej bohaterki (Marzena Paszkowiak) - jej upokarzająca wędrówka w poszukiwaniu pracy, podróż przez współczesne korporacje - bezimienne biura z ludźmi odizolowanymi w pokojach z numerkami, casting do reality show, agencję organizującą "eventy" kulturalne, agencję reklamową itd. Jej kolejne bezowocne spotkania z ludźmi wyżętymi z prywatności, uczuć, własnych myśli, godności. Jej zmagania domowe - nieudane życie osobiste, brak bliskości z drugim człowiekiem.

Młodzi aktorzy - amatorzy zapewne nie znają odgrywanej przez siebie historii z autopsji, jednak udało im się zrealizować koncepcję przedstawienia, polegającą na sporym przerysowaniu obrazów (zwłaszcza w scenach taneczno - pantomimicznych). Do swoich postaci podeszli z entuzjazmem - w miarę upływu czasu premierowego przedstawienia początkowa trema spłynęła i ich postacie dostały energii. Przechodząc od scen dramatycznych do komicznych, od refleksyjnych do destrukcyjnych - sprawiali wrażenie, że cały czas świetnie się przy tym bawią (wrażenie zamierzone przez reżysera, jak mniemam). Bawią, bo świat na scenie - rekwizyty
i kostiumy, podkreślały zagubienie bohaterów - dorosłych już ludzi we współczesnym, skomercjalizowanym świecie. Miniaturowe stoliczki, jak w przedszkolu, garnitury z krótkimi spodenkami - zabawa w dorosłe życie. Odrealnienie działań. Bo co jest realnego, poważnego w przygotowywaniu reklamy żarcia dla psów? Co jest realnego w życiu, które składa się z biegu do i z pracy ? Bez sensu, bez myśli, bez uczuć. To jak dziecinna zabawa, ale bez optymistycznego finału.

„Małż”- rzecz na 3 młodych Polaków, antypiosenki i chór męski ”

scenariusz wg prozy Marty Dzido pt. „Małż” (dzięki uprzejmości autorki): Ewa Wyskoczył a reżyseria: Ewa Wyskoczył
opracowanie partii i recytatywów chóralnych: Adam Szeliga
ruch sceniczny: Tomasz Bazan
opracowanie muzyki: Stanisław Ruksza
światło: Mateusz „Morgan” Musialik
występują: Marzena Paszkowiak, Agata „Kosa” Wierszeń, Marek Bula oraz amatorski chór męski im. Nowowiejskiego z Rept Śląskich pod batutą Adama Szeligi

Reklama

naturalny kolagen

Kalendarium

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie do artykułów