Piątek 3 września 2010

Felieton / Historia zakazana?

MAGDA DE(SUETUDO) 28 lipca 2010

Historia zakazana?

My, ludzie XXI wieku uważamy się za kompletnych pod każdym względem. Jesteśmy racjonalni i logiczni, mamy ugruntowaną wiedzę, sukcesywnie nabywaną przez lata i uparcie twierdzimy, że nie potrzebujemy innych prawd. Czy na pewno osiągnęliśmy już wszystko, a świat wokół nie ma przed nami tajemnic? Nic bardziej mylnego! Po raz kolejny wypada powtórzyć znane twierdzenie: Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się naszym filozofom.

„Czy naprawdę wierzycie w te utarte frazesy, jakimi karmiono was od dzieciństwa, że człowiek pochodzi od małpy, że budowniczowie piramid przemieszczali kamienie tak ciężkie, że żadna ze współczesnych maszyn nie byłaby w stanie ich podnieść za pomocą jedynie drewnianych pali? - pyta Jan van Helsing w publikacji wydanej pod przewrotnym tytułem Ręce precz od tej książki - Czy nigdy nie zadawaliście sobie pytania, dlaczego flaga, jaką Amerykanie rzekomo umieścili na Księżycu, powiewa na wietrze, chociaż NASA twierdzi, że Księżyc nie posiada atmosfery, a przez to również wiatru? Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego Republika Federalna Niemiec posiada Urząd Ochrony Konstytucji, chociaż konstytucji nie posiada?”. Wielu
z nas, po przeczytaniu tych słów, zapewne złapie się za głowę i wykrzyknie wojowniczo: „Toż to herezje jakieś!”. Ale okazuje się, że van Helsing nie jest odosobniony w swych kontrowersyjnych tezach, a to, co zostało zacytowane powyżej, to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Van Helsing
twierdzi bowiem, że cywilizacje, które nazywamy starożytnymi stały w rzeczywistości na wyższym stopniu rozwoju niż my obecnie. Dysponowały nowoczesnymi technikami, które pozwoliły im wznosić budowle zapierające dech w piersiach nam, ludziom XXI wieku. Potwierdzają to inni badacze - Księga rzeczy dziwnych (na podst. Book of the strange, The World Almanac ) zawiera m. in. informację o tym, że już Sumerowie opłynęli Afrykę, również w Zakazanej historii pod redakcją J. Douglas’a Kenyon’a znajdujemy interesujące wzmianki o tym, iż Majowie znali już brukowane ulice i zbudowali most, który był najdłuższym mostem aż do czasu naszej cywilizacji, mieszkańcy starożytnych Indii mieli technologie, które pozwalały im podróżować nie tylko drogą morską, ale także powietrzną, zaś budowniczowie piramid mieli używać tokarek i frezarek.

Według van Helsinga, Ziemię zamieszkiwali niegdyś Atlanci, Lemurianie, przybysze z kosmosu- istoty te pod wieloma względami były podobne do współczesnych ludzi, pewnymi cechami się jednak różniły. Atlanci na przykład zwykle opisywani są jako istoty, mające błonę między palcami (co ułatwiało im pływanie), złote zabarwienie skóry, wypukłość na czubku głowy oraz trzecie oko z tyłu czaszki, co miało umożliwiać im jasnowidzenie. Badacze twierdzą, iż istoty te przebywają obecnie w kosmosie, lecz powracają czasem na Ziemię. Niektóre z nich mają przebywać w górach Tybetu, gdzie drzemią pogrążone w stanie samadhi, hamującym procesy przemiany materii i starzenia się (Samadhi - stan osiągany dzięki wytrwałej praktyce medytacji, polegający na głębokiej koncentracji niezakłóconej zewnętrznymi bodźcami.

Samadhi
nie polega na izolacji od świata, tylko na takim zjednoczeniu z nim, które wolne jest od lgnięcia do zjawisk, na całkowitym zespoleniu). Badacze gór Tybetu, doktor Ernest Muldaszew i jego asystent, Walerij Łobankow przeprowadzili szereg rozmów z ludnością Tybetu, która wchodziła do tamtejszych jaskiń. Od pewnego lamy usłyszeli: „W północnej części Tybetu jest jaskinia, w której od wielu stuleci zamieszkuje w stanie samadhi człowiek o imieniu Moze Sal Dzyang. Okoliczni duchowni regularnie go widują. Nie są to żadni niezwykli ludzie, po prostu normalni mnisi. Aby wejść do groty, nie potrzeba niczyjego pozwolenia, wejście nie jest niebezpieczne. Trzeba tylko mieć uczciwe zamiary, nie wolno też fotografować ani rozmawiać- to byłoby świętokradztwo”.
Z relacji innych ludzi, zarówno badaczy, jak i mieszkańców Tybetu, dowiadujemy się, że jednak tylko nielicznym udało się zagłębić w jaskini i zobaczyć niezwykłe zjawisko. Inni, którzy nie zostali dopuszczeni do tajemnicy, natychmiast po wejściu do jaskini, zaczynali odczuwać dziwne bóle i duszności, więc zawsze byli zmuszeni zawracać, nie doszedłszy do celu, ci, którzy nie posłuchali swego ciała i uparcie szli dalej, padali martwi. Jan van Helsing uważa, że wśród istot, pogrążonych w stanie samadhi znajdują się Budda oraz słynny hrabia Saint - Germain (obie postacie uznawane były za niezwykłe - miały podróżować w czasie, o czym świadczą relacje ludzi, którzy ich widywali, nawet po ich rzekomej śmierci).

Iluminaci i kosmici
Idźmy dalej. Czy na świecie są ludzie, którzy o tym wszystkim wiedzą? Odpowiedź brzmi: tak. Kim są ci ludzie
i dlaczego skrzętnie ukrywają przed nami tę wiedzę? Van Helsing uważa, że niegdyś powiernikami tajemnicy mieli być Templariusze oraz Nostradamus, co tłumaczyłoby jego wizjonerskie zdolności - po prostu został
w pewne kwestie wtajemniczony. Obecnie światem rządzą tak zwani iluminaci, najwięksi bogacze i potentaci, którzy dążą do zaprowadzenia „nowego ładu świata”. W jaki sposób potentaci zdobyli swoje fortuny? Kosmici,
w zamian za możliwość eksploracji Ziemi, przywożą im walizki z pieniędzmi i nowoczesne technologie. Ale to tajemnica. Śmieszne? „Skoro przybysze z kosmosu są tak potężni, dlaczego po prostu nie podbiją Ziemi, zamiast bawić się w kurtuazyjne wizyty?”- ktoś mógłby spytać. Otóż, nie zrobią tego, bo na Ziemi i tak nie mogliby mieszkać - w kosmosie są nieśmiertelni, ale na Ziemi stają się zwykłymi śmiertelnikami, jak każdy z nas.
A dlaczego iluminaci nie podzielą się z nami swoją wiedzą? To proste: po co dzielić się z innymi czymś, z czego można korzystać samemu?... Iluminaci już dziś posiadają technologie, które znacznie ułatwiłyby życie na Ziemi, ale ujawnią je później, by przywiązać do siebie ludzkość i zaskarbić sobie jej bezgraniczne zaufanie. Zatem wszystko, co zostaje nam podane na srebrnej tacy jest dokładnie spreparowane i przemielone. „Wall Street to Big Brother”- pisze van Helsing.

666
Zamach na World Trade Center, inne zamachy terrorystyczne, dwie wojny światowe - to wszystko było z góry zaplanowane. Według badacza potentaci dążą do tego, by nas bezustannie kontrolować - chcą m. in. ustanowić obrót bezgotówkowy na całym świecie i wczepić każdemu pod skórę czip, który będzie informował o każdym naszym posunięciu. Apokalipsę św. Jana współcześni badacze czytają jako obraz zaprowadzania nowego ładu świata - liczba 666 odpowiada kodom kreskowym na towarach. W kabale literze „W” odpowiada cyfra 6, więc za każdym razem, gdy wpisujemy w google'ach „www” wpisujemy 666. To kontrola iluminatów.

Brzmi jak scenariusz kiepskiego filmu science - fiction? Z początku tak mogłoby się wydawać. Ale kiedy zaczniemy się zastanawiać, będziemy w stanie dostrzec pewne dowody, które same pchają nam się w ręce,
a my wciąż nie chcemy ich dostrzegać. Współcześni badacze przekonują, że nasza cywilizacja jest schedą po kosmicznych podróżnikach, więc relacje starożytnych należy czytać, nie jak mity, ale jak reportaże dziennikarskie - dosłownie należy czytać Mit o Gilgameszu, dosłownie należy odczytywać Biblię, a także zapiski Platona dotyczące Atlantydy w Timajosie i Kritiasie oraz wiele innych doniesień. Wszyscy znamy filmy typu E.T., Odyseja kosmiczna czy Gwiezdne wojny. Traktujemy je jak tanią rozrywkę, tymczasem to iluminaci przygotowują nas na nieuchronne spotkanie z kosmosem - bo kiedyś to wreszcie nastąpi.

Zaintrygowani?
Zdezorientowani? Zdenerwowani? Przerażeni? Oburzeni? Obrażeni? A może zainteresowani? Ten, kto na co dzień siedzi w domu z klapkami na oczach albo koncentruje swą egzystencję wokół pracy, codziennych nieistotnych spraw, rytuałów powtarzanych bezmyślnie każdego dnia - zapewne będzie to robił nadal. Ale przecież są wśród nas tacy, którzy patrząc w dumne oblicze Sfinksa, powtarzają z niedowierzaniem: „To niemożliwe, żeby stworzyła to ludzka ręka”. Powtarzane od lat teorie legły w gruzach - człowiek nie pochodzi od małpy, a Darwin się po prostu mylił. Rozejrzyjmy się. Jak wytłumaczyć fakt, iż turecki kartograf Piri Reis na mapie stworzonej w 1513 r. umieścił lądy odkryte na długo potem? Albo, jak wytłumaczyć fakt, iż statuetka z Ekwadoru
z okresu Chimu (ok. 1000 r. p. n. e.) przedstawia człowieka w czymś, co podejrzanie przypomina ubiór współczesnego astronauty? Jak wytłumaczyć wiele innych faktów? Intencją niniejszego tekstu nie jest próba nakłonienia do podążania za tym, co sensacyjne. Każdy ma prawo wierzyć, w co chce. Ale chodzi o to, by nie pozostawać biernym. Bądźmy asertywni i krytyczni wobec świata! Pytajmy śmiało, bo kto pyta, nie błądzi. Poszukujmy!

Inne artykuły autora:  Zwiedzanie przez dotykIdea postcrossinguŁod stycznia godomy po ślonsku!Gdzie na sylwestra ?Nasz człowiek w wielkim świecieZa dwa lata koniec świata...? Bądźmy osłami!"Perła" o czarnym temperamencieGdzie się podziały tamte zaduszki ?Feniks z popiołów, czyli Katowice w rozsypce

Reklama

naturalny kolagen

Kalendarium

Twoja wyszukiwarka

Ostatnie opinie do artykułów