Felieton / Silne kobiety, single
TERESA KOZIATEK 6 kwietnia 2010
Silne kobiety, single
W XXI wieku Papież JP2 odtrąbił biblijną pokutę Ewy. Kobiety uznały, że coś im się za te tysiące lat niewolnictwa należy. I ruszyły na podbój świata, w szranki z mężczyznami. Wszelka refleksja na ten temat jest zgubna, gdyż nakazuje zaniechać tego podboju, a tego właśnie zaniechać kobiety nie chcą - wyścig szczurów wydaje im się wręcz niebezpiecznie przyjemny. Więcej, niezbędny.
Konfrontacja ego izmów
W przyrodzie są kobiety, dla których najważniejsze są ambicje, rozwój zawodowy. Rodzina? Może później! Kobieta niezależna to kobieta skomplikowana, nieradząca sobie z mężczyzną w sferze emocji. Silne, wyzwolone kobiety posiadają mózg męski. Analityczne, inteligentne, wykształcone. Robią to, co robią wszyscy: skupiają się nad tym, żeby piąć się po szczeblach kariery zawodowej i nie zostać zwolnioną z pracy. Ich oficjalna wersja głosi, że obejdą się bez mężczyzny u boku. Natomiast w skrytości, wbrew oficjalnym deklaracjom, marzą o miłości.
I gdyby kogut miał zapiać po trzykroć nie znalazłaby się ani jedna niezależna kobieta, która by nie rzekła: „nie znam tego uczucia”.
Fot. źróło: internet
Kobiety chcą mieć partnera z odpowiednim statusem
Zainspirowałam kilku panów (lekarzy) pytaniem, jakie wolą kobiety: „ambitne, pewne siebie, niezależne czy ciepłe?”. Jednym głosem odrzekli, że ciepłe, serdeczne, spontaniczne i wolą trzymać się na dystans od silnych kobiet. Dlaczego? Odpowiedź jest prozaiczna. Silne, niezależne kobiety chcą mieć partnera z odpowiednim statusem, żeby móc się nim pochwalić. Najważniejsze jest, jakie ma auto, gdzie pracuje, ile ukończył fakultetów, jak jest ubrany, jakie ma koneksje, ile zarabia. Przywiązują tak ogromną wagę do tych atrybutów pod wpływem silnego trendu feministycznego. Mężczyzna nie ma czasu, ani ochoty, dociekać, że pod maską niezależności kryje się słaba kobietka, a jej podstawową potrzebą jest miłość.
Postawiona poprzeczka jest tak wysoka, że w sumie nie liczy się, jakim mężczyzna jest człowiekiem, ale jaki ma status. A mężczyzna nie chce i nie ma ochoty jej przeskoczyć. Ponieważ poprzeczka sugeruje hipotezę, że ona chce go nie dla jego osobistych zalet, lecz dla jego pozycji społecznej i zawodowej. Bowiem nasuwa mu się skojarzenie, na podstawie obserwacji znanych sobie par, że to tylko kwestia czasu i zacznie się konfrontacja egoizmów. Więc kolejne wakacje silna kobieta spędza w gronie koleżanek singli albo samotnie. Co będzie ją cieszyć po kolejnych dziesięcioleciach życia, skoro wypaliła się już po trzydziestce do cna. Poczuła ciężar lat
i obezwładniającą samotność. Zaczyna bać się myśli o miłości jak grzechu... trawi ją deficyt zachwytu, dotyku, bliskości mężczyzny. Przejawem wypalenia jest obsesyjna myśl o bliskiej osobie. Bo uzależniona od pracy
i interesów ekonomicznych niezależna kobieta zauważyła, że najlepsze lata spędza w samotności. A jej dusza przypomina o swoim istnieniu. Silna kobieta o wysokim IQ, być może zdążyła się doktoryzować i dzielnie wspina się po szczeblach kariery zawodowej. Dumna, ambitna, ale jakby niespełniona w życiu. Weszła w początek zmierzchu swojej kobiecości.
Biologiczny zegar tyka
Żyjemy w epoce feministycznej, ale kobieta nadal by być spełnioną musi wyjść za mąż i urodzić dziecko. Takie są prawa biologii i potrzeby społeczne. A ty, kobieta silna, idziesz sama przez życie. Dlaczego? Bo zamiast przytulać się do partnera to nadmiernie skupiasz się nad ambicjami, dbasz o sylwetkę, biegasz na ćwiczenia, dokształcasz się i nieustająco pracujesz. Teoretycznie masz wszystko. Jedynie w twoim życiu wieje pustką emocjonalną. Już to wiesz, ale jeszcze się przed samą sobą nie przyznajesz. Zamiast pracować nad równowagą emocjonalną biegłaś w karawanie zwanej wyścigiem szczurów. Masz skrajnie analityczną osobowość, więc nie kierujesz się instynktem, tylko długo roztrząsasz wszystkie za i przeciw. Przez lata wybierałaś między miłością, a ambicją, a teraz jesteś jednym wielkim krzykiem o miłość. Myślisz, co się zmieniło, byłam taką radosną dziewczyną, a pomimo sukcesów zawodowych stałam się kobietą zgorzkniałą!
I takim sposobem dobrnęłaś do etapu, gdzie perspektywę na zdobycie normalnego mężczyzny masz dość marną. Koledzy ze studiów są już zajęci, i nikt dobrowolnie nie zapuka do twoich drzwi. Zaczynasz rozważać rzucenie się na pierwszego lepszego mężczyznę. Otóż, jeśli nie jesteś chorobliwą optymistką to zapomnij, że natychmiast panowie zawłaszczą ciebie, jako kobietę swoich marzeń.
Wolnych mężczyzn w twoim wieku jest mało, przecież bliżej ci do czterdziestki niż trzydziestki, tych po rozwodach, trudno "wyleczyć" z neurotycznej przypadłości niewiary w ród kobiecy. Mija czas i dociera do ciebie, że życie jest zbyt krótkie i nieprzewidywalne, więc należy cieszyć się nim. Oddasz duszę diabłu za romans z rzutkim mężczyzną. Jeśli jeszcze mija trochę czasu i nic się nie dzieje, wysyłasz proszalne modły do Stwórcy: "Ty mi nie zsyłaj fantastycznego faceta, Ty mi ześlij prostego, przeciętnego, rocznik 70-ty faceta”.
Desperacja
Mija znowu trochę czasu i by zmniejszyć obszar szarych plam emocjonalnych, w desperacji rzucasz się
w wirtualną znajomość, randki internetowe. To nic innego jak wizja marzeń niczym nieskrępowana. Myślisz, dlaczego nie, przecież wszyscy tak postępują. Jako bystra dziewczynka szybko zauważasz, że w sieci ludzie chowają się za słowa, stworzyli sobie egzystencję na "rozwiązłe" romanse ze wszystkimi i nie zachowują umiaru... a niektórzy ciągną to latami. Zauważyłaś, że najodważniejsi i uparci, w sieci, są żonaci panowie - ci nie mają wiele do stracenia...pozostali nie wiedzą czego chcą, narzekają, a jeśli ktoś nie wie czego oczekuje, to te kilka e-maili niczego w jego życiu nie zmieni. Randkowicze sieciowi poszukują "kontaktu namacalnego" na dziś wieczór, najpóźniej na najbliższy weekend. Z rożnego powodu, często znaleźli się w dołku i chcą się dowartościować.
Przy okazji, ci, którzy po prostu znaleźli się w dołku, wpadają szybko z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Większość osób w sieci nie jest w studium zwykłej depresji, to rodzaj jakiejś euforii napawania się swoimi własnymi rozczarowaniami, niepowodzeniami. I na ołtarzu ich stałego bilansu strat i zysków poległa znowu twoja wola, nie masz złudzeń. Zniechęcasz się po pierwszych kilku otrzymanych propozycjach. Więc internet twoją pewność siebie podgryzł ostatecznie. I im dalej tym gorzej, kompas towarzyski zawodzi, a ty masz poczucie straconego czasu. Dopada cię wrażenie, że wszyscy jakby stracili kontakt z własnymi władzami umysłowymi. Teraz zaczynasz postrzegać się fatalnie i nadałaś sobie status samotnej. Jesteś w psychicznym dołku- oddajesz się przyjemnościom stołu, alkowy już nie, bo z kim.
I takim to sposobem, „silna” kobieto single stałaś się seksualną ziemią niczyją. Trochę przesadzam, a może nie!
Inne artykuły autora: Włochy, Mont Everest wycieczek, Za dużo matki, Kochanka, produkt uboczny, Umiejętność zapominania, Tylko mężczyźni nie mają metryk urodzenia, kobiety owszem, Optymizm, który leczy , Mężczyzna przystosowany społecznie
Przeczytaj 18 opinii
Dodaj swoją opinię »-
pasażer na gapę
2010-04-07
13:29:51nieszczęśliwe kobiety
Te kobiety są przede wszystkim nieszczęśliwe. Maska niezależności i codzienna mantra wmawiana sobie w cepu uwierzenia w to, że "dam sobie radę" doprowadza je do obłędu.
-
pasażer na gapę
2010-04-07
14:11:13nie - singielka
Życie to nie taka prosta sprawa. Cały czas poddawani jesteśmy swego rodzaju testom.A wybory przez całe nasze życie to chleb powszedni.Jestem kobietą z \\
-
pasażer na gapę
2010-04-07
22:36:49nie- singielka
cd. ponieważ " nie uchwyciło" całego mojego tekstu.
Otóż, jako kobieta mająca bagaż doświadczeń, swoich,"ich", ect. uważam,że bycie singielką to chyba droga na łatwiznę. Bo, przecież życie z mężem to nie tylko czerpanie radości ,ale również wspólne trudy, czasami przykrości. A kobiety może boją się tych wspólnych trudów. Może naoglądały się samych smutnych rzeczy? A życie jest kolorowe. Szarości również się zdarzają. Drodzy moi,czy ktoś nam obiecywał,że będzie łatwo? Wszystko zależy od nas. Trzeba tylko umiejętnie brać z życia .Na koniec rymowanka :"Coś mi się wydaje,że mi się udaje " -
pasażer na gapę
2010-04-07
22:50:50stała czytelniczka
Czytam te ciekawe felietony. Po dzisiejszym nasuwa mi się krótkie spostrzeżenie- kobiety, świat został stworzony do życia stadnego, ale nie tylko dla zwierząt!. Nie walczcie! . Nie musicie udowadniać coś- komuś. Ale wydaje mi się również,że temat jest przejaskrawiony. Są jednak proporcje. Ambicja nie wyklucza bycia kobietą . A takie dążenie do bycia lepszą niż mężczyzna ? Po co? Sądzę,że tylko niedowartościowane kobiety walczą z mężczyznami.Należy zrozumieć : to są dwa światy. Cały ambaras polega na tym, że jak nie możemy znaleźć tej swojej połówki jabłka...to próbujemy dopasowywać gruszki i śliwki.
-
pasażer na gapę
2010-04-07
22:53:24w świecie zwierząt, to samce są \\\\\\\\\\\\\\\"strojniejsi\\\\\\\\\\\\\\\" i niech tak zostanie.
-
pasażer na gapę
2010-04-08
07:48:30mężczyźni tak na odległość podziwiają silne, niezależne kobiety ale niestety nie są w stanie powierzyć im swojego dalszego życia i budowania w przyszłości rodziny. Mężczyźni chcą mieć przy swoim boku kobietę z zawodem nauczycielki, która wraca do domu o 13.00, odbiera dzieci ze szkoły, zaprowadza je na angielski , gotuje pyszne obiadki, czyta dzieciom ksiązki, ma czas żeby samemu się jeszcze dokształcać i na koniec zrobi masaż mężowi. Tak więc silna, niezależna kobieta nie mieście się w jego ramach i z góry ustalonych strukturach funkcjonowania w społeczeństwie.
-
pasażer na gapę
2010-04-08
08:35:14?
Nie zgadzam się z przedmówczynią,że mężczyźni marzą tylko o kobiecie- nauczycielce, która "ugotuje, przytuli, pomasuje". pewnie są i tacy mężczyźni, i zapewne dużo takich mężczyzn jest.>Ale- nie dajmy się zwariować. Znajmy umiar "Mocium panie".Widzę również,że znajomość zawodu nauczycielki szwankuje u przedmówczyni. Teraz to zupełnie inna grupa społeczna.! zabiegane , pracujące w kilku szkołach, zestresowane , zirytowane nawałem pracy zawodowej.A tak swoją drogą, czy nie jest doskonale, jak przychodzimy z pracy, a obiadek na stole?.Niezależnie , czy zrobi go wcześniej przychodzący mąż, czy żona ? Toż to cudowna sprawa. Nie ma więc złotego środka.
-
pasażer na gapę
2010-04-08
08:48:42a tak między nami
czy nauczycielka = zniewolona "Izaura"? śmieszne. Znam wiele singielek właśnie w tej grupie zawodowej.
-
pasażer na gapę
2010-04-08
12:32:17kobiety
rywalizując z mężczyznami odbierają im męskość, a potem narzekają, że panowie są tacy "zniewieściali". A jacy mają być, skoro to panie same sobie zmienią opony w aucie, przekopią drzewka w ogródku, pomalują mieszkanie? to po co faceci są im potrzebni?
-
solitoad
2010-04-08
13:18:51'uzależniona od pracy i interesów ekonomicznych...'
a niby jak inaczej funkcjonować?trzeba opłacić mieszkanie, rachunki, od czasu do czasu chciałabym tez cos zjeść, a z wypłaty nie starcza!dlatego pracuje od 8 rano do 20-nie dla przyjemności, a z konieczności ekonomicznej.generalnie nie narzekam.ciesze sie, ze mam prace bo wiadomo ze kobiecie duzo trudniej ją znalezc niz meżczyznie.przypominam, ze na swiecie nie ma równowagi w liczbie osób obu płci i nie ma fizycznej mozliwosci aby wszyscy, co do jednego, funkcjonowali w parach!troche szacunku dla samotnych kobiet, ktore codziennie walczą z zyciem!
-
pasażer na gapę
2010-04-08
22:19:30Kobiety. puk, puk. To ja , mężczyzna. Powiem krótko!. Nie lubimy zatwardziałych , męskich kobiet. Nie kopcie w ogródku, nie zmieniajcie opon w samochodach, jeżeli macie okazję, dajcie nam- twardzielom to robić. My czujemy swoją wartość, jeżeli Wy - kobietki pozwolicie nam być mężczyznami.Błagam- nie bądźcie singielkami. Dobranoc.
-
pasażer na gapę
2010-04-09
08:54:58Kobiety!
Róbcie co chcecie! Do Was należy świat!
-
solitoad
2010-04-09
11:02:02do Twardziela od wymiany opon
ok, to podejdź w takim razie do mnie i mi tą oponę wymień!przy okazji mozesz naprawić okno i wnieść szafkę z balkonu.'nie kopcie w ogródku, nie zmieniajcie opon...' dobra to co mam zrobić?czekac z załozonymi rękami aż mi sie wszystko w mieszkaniu rozleci?naprawiać sama oczywiscie nie bede, bo to takie mało kobiece, barbi tez by sama nie wymieniała uszczelek...
-
solitoad
2010-04-09
13:13:04a ja jestem wolna,spokojna,szczęśliwa i spełniona
komentarz usunięty, ze względu na użyte wulgaryzmy.
-
d
2010-04-09
13:21:32Kobieto co ty wypisujesz!!
jak juz widze w pierwszym zdaniu JP2 to wiem wszystko o autorce artykułu...żeby kobieta taki rzeczy pisała!!..to może byc jedynie jakaś zatwardziała pseudokatoliczka,która by feministki z gejami na stosach palila..takiej pani to ja dziękuje! prorodzinnie to ty sobie zyj i w akcie spełnienia płódź rocznie po sztuce największego skarbu w życiu każdej kobiety...wrzeszczącej po nocach dzidzi..która oznacza tylko jedno-koniec wolności!!
-
d
2010-04-09
13:22:38"kobieta nadal by być spełnioną musi wyjść za mąż i urodzić dziecko"...gówno prawda!!!!!!!!!!!!!!!
-
pasażer na gapę
2010-04-10
08:30:37problem
polega na umiejętności czytania ze zrozumieniem. Nie należy wyciągać zdań pojedyńczych z kontekstu, tylko czytać całość. Myślę, że pani Teresa dotknęła ważkiego tematu, który budzi emocje. Żadna zagorzała singielka nie przyzna się do tego, że jest jej źle. Będzie szła w zaparte, że jest wolna, wyzwolona i przeszczęśliwa. A prawda jak zwykle, leży gdzieś po środku. 5 milionów Polaków w wieku od 25 do 40 lat żyje w pojedynkę. Jest to samotność z wyboru, samotność losowa, lub "wolność niczym nie skrępowana", ale pamiętajcie koleżanki, że na stare lata dobrze mieć kogoś, kto nam poda szklankę z wodą.
-
pasażer na gapę
2010-04-14
12:44:00silna kobieta = spełniona kobieta
Jest wiele racji w powyższym artykule. Sama jestem kobietą ambitną i od wielu lat bardzo aktywną zawodowo, dla której ten sektor życia jest bardzo istotny. Nie wyobrażam sobie jednak funkcjonowania na pełnych obrotach z radością w sercu bez życia emocjonalnego; czułego, bliskiego kontaktu z ukochanym mężczyzną i dziećmi. Ale do tego trzeba dojrzeć. Jednym udaje się szybciej, inni potrzebują więcej czasu, a raczej więcej doświadczeń. W poprzednim związku uciekałam w pracę, by zagłuszyć duszę, która dawała mi znać, że coś jest nie tak. Wyczerpana psychicznie na skraju depresji podjęłam decyzję o rozstaniu i samotnym życiu. Dzięki pracy zawodowej, mogłam sobie na ten krok pozwolić. Pewnie tkwiłabym dalej w toksycznym związku gdyby nie niezależność finansowa, którą zdobyłam dzięki pracy, wymagającej sporo poświęceń. Posmakowałam życia singielki, które na szczęście nie trwało zbyt długo, a dokładnie tyle, aby przeżyć żałobę po poprzednim związku, otrząsnąć się z letargu i budować swoje życie od nowa. Nie wierzę w samotność z wyboru. Poczułam jej wszystkie blaski i cienie i wiem, że do szczęścia potrzebna jest równowaga na wszystkich płaszczyznach. Dzisiaj nadal jestem ambitną, realizującą się zawodowo kobietą z tą jednak różnicą, że jest przy mnie kochający mężczyzna, dla którego chce się wracać do domu a ja czuję, że rosną mi skrzydła !
Reklama
Kalendarium
Dzisiaj >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Jutro >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Wkrótce >> BĘDZIŃSKI KLUB FILMOWY - CYKL \"10 OSCARÓW I 1 MALINA\"
VIVAT INSITA. Świat idealny Pawła Garncorza - wystawa
IV FESTIWAL TWÓRCZOŚCI RELIGIJNEJ FIDE ET AMORE
15. MIĘDZYNARODOWY SALON KARYKATURY ANTYWOJENNEJ KRAGUJEVAC
Biesiada śląska z kabaretem Antyki
Ostatnie opinie do artykułów
Gayga
zapraszam do obejrzenia zdjec Gaygi:
http://img843.imageshack.us/img843/9545/3gaygafotowiktorstolars.jpg
http://img340.imageshack.us/img340/565/5gaygafotowiktorstolars.jpg
http://img153.imageshack.us/img153/5479/15mcdivafotowiktorstola.jpg
Gayga
My młodzi ludzie którzy Gaygi nie znali osobiście tylko z wnikliwego poznania różnych żródeł oraz z kontaktów telefonicznych których nigdy nie odmówiła nawet w trakcie choroby, wybraliśmy Gaygę bo miała i ma ponadczasową muzykę która może dzisiaj podobać się nam młodym .Uwazamy że kazdy indywidualnie musi się przekonaći i wybrać nie dla "wyścigów"i solidnie i sprawiedliwie ocenić tylko dla siebie.Dlatego przypomnimy w wielkim skrócie Jej osiągnięcia:
Gayga koncertowała na pięciu kontynentach,zrealizowała 35 recitali telewizyjnych w różnych krajach świata . Wystąpiła w słynnym koncercie na rzecz Solidarności w Chicago transmitowany na całą Amerykę. ( 1981r ) Nagrywała z orkiestrami radiowymi w Polsce, Niemczech, Czechach i na Kubie. Zapraszana jako Gwiazda na Międzynarodowe Festiwale, Rockowiska ( np. Berlin,Praga ) i trasy kocertowe. Od Org. KFPP w Opolu otrzymała dyplom " ....dla wielce zasłużonej dla Polskiej Piosenki ...." Wygrywała radiowe ,telewizyjne plebiscyty piosenki. Nagrywała z orkiestrami radiowymi Polski,Niemiec Czech i na Kubie. Czy lokalne piosenkarki mają tak piękną biografie artystyczną jak Gayga. Jej utwory z ostatniej płyty "Dziennik z podróży " mimo braku reklamy mają wysoką oglądalność . Proszę kliknąć na YOU TUBE są tam takie mapki i kolor zielony wskazuje oglądalność i co ? Polska Niemcy i Hiszpania a wpisy i subskrypcje są z całego świata i tak zawsze było co wprawiało we wściekłość garstke krajowych "spychaczy". Płyta ta była bestsellerem lata w Niemieckiej Firmie płytowej w 2009 roku. Jak to się działo że ta lokalna popularność Gaygi była tak znana za granicą. Dziękujemy tym wszystkim którzy bez względu na swoje upodobania z klasą, godnością i dobrym słowem uczczili odejście Artystki.
Fan-Club
Przepraszam ... i ...
Jako autor tej notatki bardzo przepraszam za ten karygodny błąd. Nie powinno się zdarzyć ale niestety mi się przydarzyło -dałem "ciała"... Nie będę się usprawiedliwał bo takich błędów popełniać nie wolno. Moja wina. Jeszcze raz PRZEPRASZAM!
A co do popularności Gaygi...
Niestety nie pamiętam Pani Krystyny z lat 80', byłem za mały. Po usłyszeniu tej smutnej wiadomości z wrodzonej ciekawości zacząłem szukać informacji, bo wcześniej kojarzyłem wyłącznie, że taka Postać na Śląsku zaistniała...
W zalewie powtarzających się, identycznych artykułów o śmierci Artystki, uznałem, że najbardziej wiarygodne i kompetentne wiadomości o Niej są tutaj:
http://www.forum.80s.pl/viewtopic.php?t=10600&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=gayga
Komentarze internatów na ogólnopolskich portalach (WP, ONET - bo te dwa śledziłem) też nie świadczyły o popularności w skali krajowej ... Stąd taka moja opinia i taka treść notatki.
Chciałbym się jednak mylić!!! Naprawdę!
Państwo - jako Fanclub wiedzą dużo więcej niż wyszperałem w zakamarkach internetu...
Bardzo zachęcam do przybliżenia postaci Gaygi na łamach naszej Stacji! Państwo zrobią to z pewnoścą dużo lepiej!
Krystyna Stolarska! Nie Katarzyna !
Dziękujemy bardzo za artykuł, ale Gayga nazywała się Krystyna Stolarska. Nie będziemy się odnosić do fragmentu artykułu o popularności piosenkarki tylko, odsyłamy do wikipedii oraz na You Tube do piosenek :
Świat dalej z nami kręci się
Gayga Medley
oraz dwuczęściowego filmiku
25 LAT NA SCENIE - GAYGA.
Dziękujemy, Fanclub Gaygi
Stacja Katowice INFO informacja zimowy ogród Felieton kamieniarstwo Gliwice naturalne meble ogrodowe





